Spektakle

„Zwią­zek partnerski”

1
Ludzie tak już mają z natury, że lubią two­rzyć związki. Jak kopią piłkę to two­rzą zwią­zek piłki noż­nej, jak hodują kury to two­rzą zwią­zek hodow­ców dro­biu. Jak są part­ne­rami zakła­dają zwią­zek part­ner­ski. I choć ten zwią­zek robi cię coraz bar­dziej popu­larny, nie może docze­kać się nale­ży­tych regu­la­cji praw­nych, jakie mają, na przy­kład, akwa­ry­ści zrze­szeni w związku. Obawy decy­den­tów są bez­za­sadne, bo zwią­zek part­ner­ski nie różni się zbyt­nio od związku mał­żeń­skiego, a jeśli już to w drob­nych niu­an­sach. Kome­dia „Zwią­zek part­ner­ski” poka­zuje wła­śnie te drobne róż­nice. I udo­wad­nia, że mimo wszystko można stwo­rzyć taki zwią­zek part­ner­ski, który jest jak stare, dobre mał­żeń­stwo.
sce­na­riusz i reży­se­ria Marek Zga­iń­ski
obsada: Iza­bella Tara­siuk i Kata­rzyna Terlecka

„Przy­sta­nek na pożądanie”

_MG_1140
Męż­czyźni w śred­nim wieku to zna­czy tacy, któ­rzy już tro­chę życie znają, zaczy­nają zacho­wy­wać się dziw­nie. Prze­ja­wiają, na przy­kład, noto­ryczne zain­te­re­so­wa­nie mło­dymi kobie­tami zapo­mi­na­jąc, że są w wieku ich córek. Owo zain­te­re­so­wa­nie jest tak powszechne, że uznano je za główny objaw tak zwa­nego syn­dromu domy­ka­ją­cych się drzwi czyli łapa­nia życia póki jesz­cze można je dogo­nić nie ryzy­ku­jąc apo­plek­sji, Co przez te domy­ka­jące się drzwi widać ? Przy­sta­nek auto­bu­sowy, na któ­rym spo­ty­kają się: młoda kobieta i męż­czy­zna w śred­nim wieku.
Sce­na­riusz: Marek Zga­iń­ski
Reży­se­ria: Tade­usz Falana
Obsada:Aleksandra Radwań­ska i Tade­usz Falana

„Por­tret z magnolią”


Fot. Michał Nawrocki
Rela­cje mię­dzy kobietą i męż­czy­zną nie są pro­ste, nawet w pozor­nie pro­stych sytu­acjach na przy­kład, gdy trzeba pozmy­wać naczy­nia albo wynieść śmieci, Ale gdy sytu­acja jest bar­dziej zło­żona, rela­cje rów­nież się kom­pli­kują — na przy­kład, gdy kobieta jest modelką a męż­czy­zna mala­rzem. Tu pole kon­fliktu znacz­nie się posze­rza, on na przy­kład prosi, żeby ona sie­działa nie­ru­chomo a ona się wierci, jak to kobieta… „Por­tret z magno­lią” to kome­dia uka­zu­jąca wła­śnie ten skom­pli­ko­wany rodzaj rela­cji.
Spek­takl wypro­du­ko­wany przez Mój Teatr w koope­ra­cji ze „Sceną z bli­ska itja”
sce­na­riusz i reży­se­ria Marek Zga­iń­ski
obsada: Iza­bella Tara­siuk i Janusz Andrzejewski

„Roken­drol albo mów mi teściu”


Fot. Michał Nawrocki
Rela­cje z teściową zostały bar­dzo dokład­nie opi­sane, docze­kały się też nie­zli­czo­nej liczby dow­ci­pów. Osoba teścia jest w tym wzglę­dzie wyraź­nie dys­kry­mi­no­wana. „Roken­drol” to kome­dia któ­rej boha­te­rem jest teść. Teść ma swój skarb czyli cór­cię, a cór­cia ma chło­paka. W psy­cho­lo­gii nazywa się taką sytu­ację poje­dyn­kiem dwóch sam­ców alfa, choć naprawdę to jest wła­śnie roken­drol, zwłasz­cza, że teść jest mocno odje­chaną gwiazdą rocka. W obsa­dzie debiu­tu­jąca na deskach teatral­nych Alek­san­dra Radwań­ska (znana z fil­mów „Ciało”, ”Sala samo­bój­ców” oraz serialu „Prze­pis na życie”) oraz Tade­usz Falana i Wie­sław Krupa
Sce­na­riusz i reży­se­ria Marek Zgaiński

„Usta Angeliny”


Odpo­wiedź na pyta­nie jak być piękną i młodą jesz­cze nigdy nie była tak pro­sta. Udzie­lają jej codzien­nie nie­zli­czone rekla­mówki kosme­ty­ków, można ją zna­leźć w salo­nach odnowy, kli­ni­kach chi­rur­gii pla­stycz­nej… Tylko, po co być piękną i młodą? Dla lep­szego samo­po­czu­cia, bo tego ocze­kują męż­czyźni, czy w końcu, bo taka panuje moda… Boha­terki sztuki kre­owane przez Agnieszkę Różań­ską i Kata­rzynę Ter­lecką w iro­niczny i zabawny spo­sób roz­pra­wiają się z pre­sją „kultu mło­do­ści”, przy oka­zji nie oszczę­dza­jąc też męż­czyzn, któ­rym po nocach śnią się usta Ange­liny.
Sce­na­riusz i reży­se­ria Marek Zga­iń­ski
Obsada: Agnieszka Różań­ska, Kata­rzyna Ter­lecka

„Randka w ciemno”


Fot. Michał Nawrocki
Ktoś wymy­ślił, że kobiety są z Wenus, a męż­czyźni z Marsa. Potem ten pogląd roz­po­wszech­nił się i utrwa­lił. A prze­cież z gruntu jest pozba­wiony sensu, bo wia­domo, że na Mar­sie, ani tym bar­dziej na Wenus nie ist­nieją warunki pozwa­la­jące na powsta­nie życia i wykształ­ce­nie się jego inte­li­gent­nych form. Kobiety i męż­czyźni nie pocho­dzą z odle­głych pla­net i zasad­ni­czo się od sie­bie zbyt­nio nie róż­nią, z wyjąt­kiem paru cał­kiem miłych szcze­gó­łów ana­to­mii. Nie róż­nią się zwłasz­cza kiedy spę­dzili ze sobą dwa­dzie­ścia lat, dzień w dzień. spo­ty­ka­jąc się w tej samej kuchni, mija­jąc na tym samym kory­ta­rzu i śpiąc w tym samym łóżku. Znają się tak dobrze, że pra­wie są iden­tyczni.
A może wcale się nie znają? Może spo­ty­kają się po raz pierw­szy i zasta­na­wiają się czy będą do sie­bie paso­wać?
Sce­na­riusz i reży­se­ria: Marek Zga­iń­ski
Obsada: Kata­rzyna Węglicka, Tade­usz Falana

„Ostatni akt”


Fot. Michał Nawrocki
Wszech­obecna biu­ro­kra­cja, zbie­ra­nie kwit­ków, przed­sta­wia­nie zaświad­czeń, cze­ka­nie na wywo­ła­nie numerka w urzę­dzie wdarło się rów­nież do sfery meta­fi­zycz­nej. Trudno się więc dzi­wić, że nawet Śmierć zacho­wuje się jak urzęd­nik śred­niego szcze­bla. Ważne są dla niej ewi­den­cje, notatki i odha­cza­nie ptasz­ków w rubry­kach. A czło­wiek? Czy czło­wiek ze swoją oso­bo­wo­ścią, całym bogac­twem prze­żyć już się dla niej nie liczy? Prze­ko­naj­cie się sami oglą­da­jąc „Ostatni akt”. To opo­wieść o spo­tka­niu czło­wieka ze Śmier­cią. Ale nie ma tu lamen­tów, roz­dzie­ra­nia szat i żałob­nych peanów. Czło­wiek spo­tyka się ze Śmier­cią jak petent z urzęd­ni­kiem, a Śmierć jak każdy urzęd­nik w przy­pły­wie dobrego humoru lubi sobie poga­dać i nawet rzu­cić jakimś dow­ci­pem. Bywa, że zabaw­nym.
Scena­riusz: Marek Zga­iń­ski
Reży­se­ria: Robert Mirzyń­ski
Obsada: Śmierć — Piotr Zawadzki, Petent — Wie­sława Krupa

„Igraszki z aniołem”


Łowie­nie to coś zupeł­nie innego niż węd­kar­stwo, Moczyć kij w wodzie może sobie każdy. Łowie­nie to zaję­cie dla wybra­nych. Łowić trzeba umieć, a ta umie­jęt­ność przy­cho­dzi z latami prak­tyki. Łowie­nie wresz­cie trzeba kochać miło­ścią tak czy­stą i gorącą, jak swoją mał­żonkę w dniu ślubu. Nie­raz trzeba wybie­rać mię­dzy miło­ścią do mał­żonki i do łowie­nia, a pogo­dze­nie tego wymaga nie lada sprytu i dyplo­ma­cji.
Jak się łowi to się cza­sem myśli o roż­nych rze­czach …
W gło­wie boha­tera „Igra­szek z anio­łem” myśli lęgną się bar­dzo dziwne, od tych cał­kiem przy­ziem­nych, do tych się­ga­ją­cych Abso­lutu. Raz jest poważny, a po chwili nie­od­par­cie zabawny, bywa cał­kiem zwy­czajny, by prze­obra­zić się w postać nie z tego świata. I łowi, cały czas łowi, A efekt połowu jest zaskakujący…

Sce­na­riusz i reży­se­ria Robert Mirzyń­ski
Wystę­puje Lech Gwit

Wyróż­nie­nie na festi­walu MONOw­MANU 2011

Jakub Palusz­kie­wicz napisał »

„Zastęp­stwo”


To nieco absur­dalna kome­dia oparta na kla­sycz­nej intry­dze. Ona i on kochają się i pra­gną się pobrać by żyć długo i szczę­śli­wie, ale jej ojciec jest prze­ciwny temu związ­kowi. Sytu­acja kom­pli­kuje się
gdy docho­dzi do mor­der­stwa… Smaczku spek­ta­klowi dodają postaci wyjęte jakby z bra­zy­lij­skiego serialu. To wszystko co dzieje się na sce­nie jest pre­tek­stem do reflek­sji na czym polega feno­men teatru i gdzie jest gra­nica pomię­dzy ” prawdą rze­czy­wi­stą a praw­dziwą prawdą sce­niczną”. Motto tego spek­ta­klu mogłoby brzmieć: jeśli wydaje się Pań­stwu, że jest tak jak się Pań­stwu wydaje, to tylko tak się Pań­stwu wydaje.

Sce­na­riusz: Artur Beling, Marek Zga­iń­ski, reży­se­ria Marek Zga­iń­ski
W roli głów­nej Tade­usz Falana

Spek­takl nagro­dzony za debiut na OFTJA w Toruniu

Wyróż­nie­nie na festi­walu MONOw­MANU 2011

„Arka, czyli dwoje na kanapie”


Fot. Michał Nawrocki

Chwa­le­nie się nigdy nie było moją mocna stroną, bo bar­dzo łatwo, mówiąc, jakim to jest się wspa­nia­łym, mądrym i zdol­nym, prze­kro­czyć gra­nicę, poza którą wycho­dzi się na bufona i palanta. Wola­łem więc zawsze się nie­do­sza­co­wać, niż prze­sa­dzić. Trudno mi więc chwa­lić się i mówić w super­la­ty­wach o sztuce, któ­rej pra­pre­miera 22 wrze­śnia o godzi­nie 19 zain­au­gu­ruje dzia­łal­ność Mojego Teatru, bo to moja sztuka. I ja ją reży­se­ruję. I do tego jesz­cze napi­sa­łem muzykę i sam ją nagra­łem, i wymy­śli­łem sce­no­gra­fię.… No cóż, zdolny jestem, mądry i wspa­niały, I nie­skrom­nie, zupeł­nie igno­ru­jąc to, że wyjdę na bufona, powiem, że to jest bar­dzo dobre przed­sta­wie­nie, zwłasz­cza, że grają w nim Kata­rzyna Ter­lecka i Wie­sław Krupa, akto­rzy znani poznań­skiej publicz­no­ści z Teatru Pol­skiego i Teatru Muzycz­nego. Sztuka nazywa się „ Arka, czyli dwoje na kana­pie” i nie­stety nie mogę opo­wie­dzieć o czym jest, bo przy­znam, że sam do końca nie wiem.

Może jest to histo­ria pary doro­słych, wykształ­co­nych ludzi, miesz­ka­ją­cych wspól­nie, nie posia­da­ją­cych dzieci. Skoro nie mają dzieci, to może powinni mieć psa? Albo jakieś inne zwie­rzę, albo parę innych zwie­rząt? Może jest to próba odpo­wie­dzi na pyta­nie ile zwie­rząt zmie­ści się w stan­dar­do­wym M4, i czy będzie to wię­cej, czy mniej od tych, które Noe wziął na arkę. Może jest to prze­wrotna gra kon­wen­cją teatru w teatrze, gdzie do końca nie wia­domo, czy ogląda się scenę żywcem jak z tele­wi­zyj­nego serialu, czy pod­słu­chuje pry­watne roz­mowy akto­rów. Może wynika z tej sztuki jakaś głę­boka prawda, a może nie.

Pew­nie odpo­wie­dzą na te pyta­nia kry­tycy i wtedy sam się dowiem, o co w tym cho­dzi, ale prze­cież sztuk nie wysta­wia się dla kry­ty­ków, tylko dla publicz­no­ści. I znowu nie­skrom­nie jestem prze­ko­nany, że Publicz­no­ści „Arka, czyli dwoje na kana­pie” się spodoba i nie będzie się przez godzinę nudzić, a nawet kil­ka­krot­nie wybuch­nie śmie­chem, Bo mimo, że ogól­nie smutna, jest to momen­tami potwor­nie zabawna sztuka, Coś tak jak u Woodego Allena, któ­rego filmy zwłasz­cza z lat sie­dem­dzie­sią­tych, z Man­hat­ta­nem na czele, były inspi­ra­cją do napi­sa­nia „Arki”. Inspi­ra­cji było jesz­cze parę, ale te wyni­kały z pry­wat­nych doświad­czeń i nie chcę o tym mówić. Chciał­bym nato­miast podzię­ko­wać Grześ­kowi Maty­si­kowi za osta­teczny kształt „Arki”, bo męczył mnie przez trzy lata żebym coś zmie­niał, dopi­sy­wał, skre­ślał, a robił to z zamia­rem wysta­wie­nia tego w Kra­ko­wie. W końcu nie wyre­ży­se­ro­wał, ale dzięki jego maru­dze­niu mogłem sam spró­bo­wać się za to zabrać. Więc Grze­siu, jesz­cze raz dzięki!

Dyrek­tor arty­styczny
Marek Zgaiński

Sce­na­riusz i reży­se­ria Marek Zga­iń­ski
Obsada: Ona — Kata­rzyna Ter­lecka, On — Wie­sław Krupa

Bilety

Kontakt

Gorczyczewskiego 2/1A
60-554 Poznań
+48 604 111 755
informacje: Joanna Nawrocka
biuro@mojteatr.pl

Dyrektor artystyczny:
Marek Zgaiński
m.zgainski@mojteatr.pl
+48 668 856 444