Newsletter


powered by MailChimp!

Repertuar

„Ostatni akt”


Fot. Michał Nawrocki
Podej­rze­wam, że każdy przy­naj­mniej raz w życiu pomy­ślał sobie — A może by tak raz a dobrze z tym wszyst­kim skoń­czyć? Poszu­kać jakiejś porząd­nej gałęzi, albo wsa­dzić głowę do pie­kar­nika kuchenki gazo­wej, albo naj­zwy­czaj­niej łyknąć dwie gar­ści table­tek nasen­nych i już nigdy się nie obu­dzić. Na każ­dego przy­cho­dzi taka chwila zwąt­pie­nia w sens życia i poszu­ki­wa­nia alter­na­tywy w śmierci. Ale śmierć, jak wszy­scy współ­cze­śnie, jest prze­pra­co­wana, zestre­so­wana, zawa­lona jakąś durna papier­kową robotą, jest prze­mę­czona i bli­ska myśli — A może by tak raz a dobrze z tym wszyst­kim skoń­czyć.
„Ostatni akt” jest bar­dzo czarną kome­dią o spra­wach osta­tecz­nych. Trans­cen­den­talna reży­se­ria Roberta Mirzyń­skiego i nie­śmier­telne kre­acje Pio­tra Zawadz­kiego w roli śmierci i Wie­sława Krupy w roli jej petenta spra­wiają, że spek­ta­klu nie powinni oglą­dać widzo­wie o sła­bych ner­wach i miło­śnicy kome­dii roman­tycz­nych rodzi­mej produkcji.

Sce­na­riusz: Marek Zga­iń­ski
Reży­se­ria: Robert Mirzyń­ski
Obsada: Śmierć: Piotr Zawadzki, Petent: Wie­sława Krupa

„Igraszki z aniołem”


Łowie­nie to coś zupeł­nie innego niż węd­kar­stwo, Moczyć kij w wodzie może sobie każdy. Łowie­nie to zaję­cie dla wybra­nych. Łowić trzeba umieć, a ta umie­jęt­ność przy­cho­dzi z latami prak­tyki. Łowie­nie wresz­cie trzeba kochać miło­ścią tak czy­stą i gorącą, jak swoją mał­żonkę w dniu ślubu. Nie­raz trzeba wybie­rać mię­dzy miło­ścią do mał­żonki i do łowie­nia, a pogo­dze­nie tego wymaga nie lada sprytu i dyplo­ma­cji.
Jak się łowi to się cza­sem myśli o roż­nych rze­czach …
W gło­wie boha­tera „Igra­szek z anio­łem” myśli lęgną się bar­dzo dziwne, od tych cał­kiem przy­ziem­nych, do tych się­ga­ją­cych Abso­lutu. Raz jest poważny, a po chwili nie­od­par­cie zabawny, bywa cał­kiem zwy­czajny, by prze­obra­zić się w postać nie z tego świata. I łowi, cały czas łowi, A efekt połowu jest zaskakujący…

Sce­na­riusz i reży­se­ria Robert Mirzyń­ski
Wystę­puje Lech Gwit

Wyróż­nie­nie na festi­walu MONOw­MANU 2011

Jakub Palusz­kie­wicz napisał »

„Zastęp­stwo”


To nieco absur­dalna kome­dia oparta na kla­sycz­nej intry­dze. Ona i on kochają się i pra­gną się pobrać by żyć długo i szczę­śli­wie, ale jej ojciec jest prze­ciwny temu związ­kowi. Sytu­acja kom­pli­kuje się
gdy docho­dzi do mor­der­stwa… Smaczku spek­ta­klowi dodają postaci wyjęte jakby z bra­zy­lij­skiego serialu. To wszystko co dzieje się na sce­nie jest pre­tek­stem do reflek­sji na czym polega feno­men teatru i gdzie jest gra­nica pomię­dzy ” prawdą rze­czy­wi­stą a praw­dziwą prawdą sce­niczną”. Motto tego spek­ta­klu mogłoby brzmieć: jeśli wydaje się Pań­stwu, że jest tak jak się Pań­stwu wydaje, to tylko tak się Pań­stwu wydaje.

Sce­na­riusz: Artur Beling, Marek Zga­iń­ski, reży­se­ria Marek Zga­iń­ski
W roli głów­nej Tade­usz Falana

Spek­takl nagro­dzony za debiut na OFTJA w Toruniu

Wyróż­nie­nie na festi­walu MONOw­MANU 2011

„Arka, czyli dwoje na kanapie”

Chwa­le­nie się nigdy nie było moją mocna stroną, bo bar­dzo łatwo, mówiąc, jakim to jest się wspa­nia­łym, mądrym i zdol­nym, prze­kro­czyć gra­nicę, poza którą wycho­dzi się na bufona i palanta. Wola­łem więc zawsze się nie­do­sza­co­wać, niż prze­sa­dzić. Trudno mi więc chwa­lić się i mówić w super­la­ty­wach o sztuce, któ­rej pra­pre­miera 22 wrze­śnia o godzi­nie 19 zain­au­gu­ruje dzia­łal­ność Mojego Teatru, bo to moja sztuka. I ja ją reży­se­ruję. I do tego jesz­cze napi­sa­łem muzykę i sam ją nagra­łem, i wymy­śli­łem sce­no­gra­fię.… No cóż, zdolny jestem, mądry i wspa­niały, I nie­skrom­nie, zupeł­nie igno­ru­jąc to, że wyjdę na bufona, powiem, że to jest bar­dzo dobre przed­sta­wie­nie, zwłasz­cza, że grają w nim Kata­rzyna Ter­lecka i Wie­sław Krupa, akto­rzy znani poznań­skiej publicz­no­ści z Teatru Pol­skiego i Teatru Muzycz­nego. Sztuka nazywa się „ Arka, czyli dwoje na kana­pie” i nie­stety nie mogę opo­wie­dzieć o czym jest, bo przy­znam, że sam do końca nie wiem.

Może jest to histo­ria pary doro­słych, wykształ­co­nych ludzi, miesz­ka­ją­cych wspól­nie, nie posia­da­ją­cych dzieci. Skoro nie mają dzieci, to może powinni mieć psa? Albo jakieś inne zwie­rzę, albo parę innych zwie­rząt? Może jest to próba odpo­wie­dzi na pyta­nie ile zwie­rząt zmie­ści się w stan­dar­do­wym M4, i czy będzie to wię­cej, czy mniej od tych, które Noe wziął na arkę. Może jest to prze­wrotna gra kon­wen­cją teatru w teatrze, gdzie do końca nie wia­domo, czy ogląda się scenę żywcem jak z tele­wi­zyj­nego serialu, czy pod­słu­chuje pry­watne roz­mowy akto­rów. Może wynika z tej sztuki jakaś głę­boka prawda, a może nie.

Pew­nie odpo­wie­dzą na te pyta­nia kry­tycy i wtedy sam się dowiem, o co w tym cho­dzi, ale prze­cież sztuk nie wysta­wia się dla kry­ty­ków, tylko dla publicz­no­ści. I znowu nie­skrom­nie jestem prze­ko­nany, że Publicz­no­ści „Arka, czyli dwoje na kana­pie” się spodoba i nie będzie się przez godzinę nudzić, a nawet kil­ka­krot­nie wybuch­nie śmie­chem, Bo mimo, że ogól­nie smutna, jest to momen­tami potwor­nie zabawna sztuka, Coś tak jak u Woodego Allena, któ­rego filmy zwłasz­cza z lat sie­dem­dzie­sią­tych, z Man­hat­ta­nem na czele, były inspi­ra­cją do napi­sa­nia „Arki”. Inspi­ra­cji było jesz­cze parę, ale te wyni­kały z pry­wat­nych doświad­czeń i nie chcę o tym mówić. Chciał­bym nato­miast podzię­ko­wać Grześ­kowi Maty­si­kowi za osta­teczny kształt „Arki”, bo męczył mnie przez trzy lata żebym coś zmie­niał, dopi­sy­wał, skre­ślał, a robił to z zamia­rem wysta­wie­nia tego w Kra­ko­wie. W końcu nie wyre­ży­se­ro­wał, ale dzięki jego maru­dze­niu mogłem sam spró­bo­wać się za to zabrać. Więc Grze­siu, jesz­cze raz dzięki!

Dyrek­tor arty­styczny
Marek Zgaiński

Kontakt

Gorczyczewskiego 2/1A
60-554 Poznań
+48 668 856 444
biuro@mojteatr.pl

Dyrektor artystyczny:
Marek Zgaiński
m.zgainski@mojteatr.pl
+48 668 856 444